Naše finančné družstvo

tradycyjna spółdzielczość

O  SPÓŁDZIELNIACH  I  SPÓŁDZIELCZOŚCI
Danuta Prościewicz    

Danuta.jpg

„Odjąć spółdzielczości ideę byłoby tym samym, co odjąć miłości uduchowienie”.

                                                     Maria Dąbrowska  polska pisarka (1889 – 1965)   

 

„Spółdzielczy biznes już w tej chwili odgrywa znaczącą rolę w napędzaniu wzrostu i podnoszeniu konkurencyjności gospodarki europejskiej, zaś właściwe działania polityczne podjęte przez państwa członkowskie mogłyby umożliwić spółdzielniom nie tylko kontynuowanie tego, lecz jeszcze silniejsze wspieranie europejskich, tożsamych ze spółdzielczymi, wartości solidarności, samorządności i demokracji (…). W perspektywie Międzynarodowego Roku Spółdzielczości i mając na uwadze katastrofalne załamanie finansowe w ciągu ostatnich kilku lat, uznajemy, że świat nie może dłużej być zależny od jednego dominującego modelu biznesu. Gospodarce światowej niezbędna jest większa różnorodność, zaś spółdzielnie udowodniły swoją zdolność do odegrania znaczącej roli w tej przemianie”.

Te słowa między innymi wypowiedziała w dniach 21 – 22 lipca 2011 roku  zaproszona przez ówczesnego premiera Waldemara Pawlaka  prezydent Międzynarodowego Związku Spółdzielczego Dama Pauline Green na naradzie ministrów Unii Europejskiej odpowiedzialnych za sprawy konkurencyjności, która odbyła się w Sopocie w ramach prezydencji polskiej w UE.

Również św. Jan Paweł II często powtarzał iż: „błędem jest twierdzenie, że po upadku komunizmu jedyną strukturą społeczno –polityczną  która może go zastąpić jest kapitalizm”.

Patrząc na strukturę społeczną, gospodarczą i polityczną dzisiejszego świata słowa te nabierają coraz głębszego znaczenia.

Inny świat z pewnością jest możliwy, pokazuje to historia jak również bieżące doświadczenia. Ale ten inny świat musimy zbudować sobie sami, bo ani politycy ani kapitaliści lepszego świata dla zwykłych ludzi nie zorganizują. Już od ok. 200 lat pierwsi inicjatorzy i założyciele ruchów spółdzielczych pokazywali nam, że ludzie mogą zrobić bardzo wiele w obronie swoich praw i swoich interesów jeżeli zorganizują się we wspólnym celowym działaniu. Życie pokazało, że niezależnie od tego jak pozornie wspaniale wyglądają przedsięwzięcia polityków i kapitalistów to i tak partykularne interesy biorą zawsze górę nad dobrem społecznym.

Zorganizowana Spółdzielczość z pewnością może odegrać rolę trzeciej drogi w kierunku do lepszego świata.

Czym jest Spółdzielnia:

Spółdzielnia jest autonomicznym zrzeszeniem osób, które zjednoczyły się dobrowolnie w celu zaspokojenia swoich wspólnych aspiracji i potrzeb ekonomicznych, społecznych i kulturalnych poprzez współposiadane i demokratycznie kontrolowane przedsiębiorstwo.

Zorganizowana spółdzielczość powstała w wielu krajach świata zarówno w Europie jak i Stanach Zjednoczonych  już w XIX wieku jako ruch samoobrony i samopomocy uboższych i średniozamożnych grup społecznych wobec negatywnych dla nich skutków rozwijającego się kapitalizmu, czyli w obronie przed spekulantami i lichwiarzami.  

Za pierwszą spółdzielnię na świecie powszechnie uważa się powstałą w 1844 r. w Anglii spółdzielnię założoną przez 28 tkaczy w Rochdael pod nazwą Stowarzyszenie Sprawiedliwych Pionierów.  W tamtym czasie Imperium Brytyjskie było dominującą gospodarką w Europie a nawet na świecie, dlatego to wydarzenie ogólnie przyjęto jako początek ruchu spółdzielczego, chociaż w tym samym czasie, a nawet wcześniej, w wielu krajach pojawiały się licznie podobne inicjatywy.  

W Polsce czołowym prekursorem spółdzielczości był ksiądz Stanisław Staszic. Ksiądz Stanisław Staszic  był człowiekiem o bardzo wszechstronnej wiedzy a jednocześnie umiejętności przekładania tej wiedzy na przedsięwzięcia praktyczne. Nie tylko był prekursorem spółdzielczości w Polsce ale także był twórcą wielu innych przedsięwzięć z których wiele przetrwało do dnia dzisiejszego. Był założycielem Staropolskiego Okręgu Przemysłowego w woj. Świętokrzyskim, Szkoły Głównej Handlowej, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego jak również  Politechniki Warszawskiej.

Na bazie własnych włości założył w 1816 roku w regionie Hrubieszowskim Towarzystwo Ratowania się Chłopów w Nieszczęściach. Towarzystwo swoim działaniem obejmowało obszar wielkości prawie powiatu i skupiało wszystkie dziedziny działalności. Było to coś w rodzaju samorządu dla którego statut napisał sam Staszic i ta inicjatywa zdominowała rozwój całego regionu Hrubieszowskiego.

Towarzystwo być może przetrwałoby nawet do dzisiaj ale w 1952r Bolesław Bierut zlikwidował je dekretem.

Kolejnym wielkim działaczem na rzecz Spółdzielczości był Franciszek Stefczyk (ur. 2 grudnia 1861 w Bachowicach, zm. 30 czerwca 1924 w Krakowie) . Jako historyk z wykształcenia w 1889 r. przebywał w Westfalii, gdzie zapoznał się z systemem wiejskich kas spółdzielczych zakładanych przez Raiffeisena, które od 1866 r. szeroko przyjęły się w krajach niemieckich i w Austrii.  Po powrocie do kraju pracował jako nauczyciel szkoły rolniczej w Czernichowie koło Krakowa, gdzie założył w 1889 r. pierwszą na ziemiach polskich wiejską spółdzielnię oszczędnościowo-pożyczkową.

W latach 1898-1899 był dyrektorem Związku Handlowego Kółek Rolniczych, a w latach 1899–1918  kierownikiem Biura Patronatu dla Spółek Oszczędności i Pożyczek przy Wydziale Krajowym we Lwowie. Przyczynił się do upowszechnienia wiejskich kas spółdzielczych i osłabienia lichwy na wsi galicyjskiej.

Był autorem wielu prac o spółdzielczości. Tuż przed śmiercią uzyskał habilitację na Uniwersytecie Jagiellońskim na podstawie pracy o spółdzielczości.

Spółdzielczość w okresie międzywojennym:

Bardzo pomyślnie rozwijała się Spółdzielczość po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918r. Przyjęta w dniu 29 października 1920 r. Ustawa o spółdzielniach uważana była za jedną z najlepszych i najnowocześniejszych w skali Europy regulacji prawnych dla spółdzielczości w tamtych latach.

Szacuje się, że przed wybuchem II wojny światowej, co piąty obywatel RP był członkiem jakiejś spółdzielni.

W handlu detalicznym udział spółdzielni sięgał do 5%, w skupie produktów rolnych do 12%, zaś 20% depozytów oszczędnościowych złożone było w bankach i kasach spółdzielczych.

Spółdzielnie mieszkaniowe nadawały kształt nowobudowanym dzielnicom miast (np. warszawski Żoliborz czy Ochota w Warszawie) i nieraz, jak warszawska WSM, realizowały ambitny program społeczny.

Polscy działacze odgrywali aktywną rolę w Międzynarodowym Związku Spółdzielczym, uczestnicząc m. in. w opracowaniu Zasad Spółdzielczych przyjętych przez paryski Kongres Związku w 1937 r.

II wojna światowa:

II wojna światowa przerwała ten dynamiczny rozwój i przyniosła ogromne straty potencjałowi gospodarczemu i zasobom ludzkim spółdzielni. Wiele z nich kontynuowało jednak swoją działalność współpracując nie rzadko z polskim podziemiem niepodległościowym.

W czasie wojny to właśnie spółdzielczość była podstawą funkcjonowania Polskiego Państwa Podziemnego. Polskie Państwo Podziemne było w o wiele większym stopniu finansowane przez Spółdzielczość niż przez Aliantów. Po wojnie spółdzielczość bardzo wyraźnie przyczyniła się do odbudowy kraju, który jak wiemy był najbardziej zniszczony przez działania wojenne ze wszystkich krajów, które w tej wojnie brały udział. Tak samo było po pierwszej wojnie światowej, spółdzielczość bardzo wyraźnie przyczyniła się do odbudowy państwowości i w okresie międzywojennym bardzo rozkwitła.

Spółdzielczość oddolna:

Była to tzw. Spółdzielczość oddolna, która powstała z inicjatywy ludzi a idee jakie im przyświecały przekazywane były przez wychowanie przez pokolenia. Ten typ spółdzielczości jest zakorzeniony w wychowaniu ludzi podobnie jak wychowanie w rodzinie. Rodzice przecież nie uczą swoich dzieci rywalizować ze sobą lecz wychowują je w duchu współpracy i poszanowania wyznawanych wartości. A spółdzielczość to przeniesienie i powielanie tej idei na wiele rodzin po to aby wzajemnie sobie pomagały, wzajemnie wchodziły w interakcje ekonomiczne na zasadzie, że zgoda buduje, niezgoda niszczy i rujnuje.

Spółdzielczość oddolna jest taką formą własności zbiorowej, która jest najbardziej trwała.  Nie można jej wywłaszczyć, nie można zająć majątku a do tego jeśli idee przyświecające jej twórcom zakorzenione zostały w przekonaniach jej członków przez pokolenia to takie organizacje są bardzo trudne do rozbicia. Tutaj własność zbiorowa utworzona jest jako suma własności poszczególnych członków z poszanowaniem interesów każdego członka spółdzielni i z poszanowaniem godności każdego człowieka jako odrębnej jednostki.

Spółdzielczość odgórna:

Po 1945r. mamy do czynienia z innym typem spółdzielczości tzw. spółdzielczością odgórną gdzie  warunki działania spółdzielczości zostały diametralnie zmienione, zaczęła obowiązywać inna ideologia i spółdzielczość całkowicie podporządkowano polityce państwa. W tego rodzaju spółdzielczości przestała się liczyć własność indywidualna. Na pierwszy plan wysunęła się własność zbiorowa.

A wiadomo, doświadczyliśmy tego nie raz, że jeśli coś jest tylko wspólne to tak naprawdę jest niczyje. Jeśli nie ma poszanowania własności indywidualnej to nie ma też poszanowania godności osoby ludzkiej. W ciągu kilkunastu lat po wojnie spółdzielczość poddana została odgórnym procesom etatyzacji, centralizacji i biurokratyzacji, wymuszono na niej monopolizację pewnych sfer życia społeczno-gospodarczego (mieszkalnictwo, handel detaliczny, zaopatrzenie rolników i skup produktów rolnych), co więcej na przełomie lat 40-tych i 50-tych włączono ją w próby siłowej kolektywizacji rolnictwa (poprzez rolnicze spółdzielnie produkcyjne). Chłopom udało się jednak obronić własność swoich gospodarstw i w Polsce, jako w jedynym kraju z całego bloku socjalistycznego, własność indywidualnych gospodarstw rolnych została zachowana.

Wszystko to sprawiło, że mimo bezprecedensowego rozwoju spółdzielczego potencjału gospodarczego (udział w PKB pod koniec lat 80. dochodził do 12%), spółdzielczość  zatraciła swój samorządny i społeczny charakter, członkowie utracili jakikolwiek wpływ na to, co działo się w ich spółdzielniach, w większości przestali utożsamiać się z nimi, traktując je jako element aparatu partyjno-państwowego. Przyczyniło się to do ugruntowania negatywnego wizerunku spółdzielczości po zmianach ustrojowych 1989 roku, kiedy to nastąpiła znów gwałtowna przebudowa systemu spółdzielczego w Polsce.

Spółdzielczość po transformacji 1981 roku.

O ile w PRL-u usiłowano spółdzielczość upaństwowić, to po transformacji też spółdzielniom nie było zbyt lekko, ponieważ usiłowano je sprywatyzować.

Dzisiaj mimo wszystko, zarówno w Europie, w Unii Europejskiej jak i w Stanach Zjednoczonych, spółdzielczość wprawdzie jest częścią gospodarki kapitalistycznej, ale jest oparta na zupełnie innych zasadach i  jak spojrzymy na to zagadnienie w trochę szerszym aspekcie, to dostrzec można taką podstawową sprzeczność:

Spółdzielczość oparta jest na współpracy, współdziałaniu i współwłasności.

Natomiast gospodarka komercyjna, kapitalistyczna oparta jest przede wszystkim na konkurencji i własności skoncentrowanej w rękach nielicznych. Konkurencja w konsekwencji pozwala a właściwie prowadzi do tego, że własność słabszych przejmowana jest przez silniejszych i przez to silniejsi mogą uzyskiwać  przewagę i władzę nad słabszymi. Zostaje zachwiana równowaga pomiędzy siłą nabywczą pracy i siłą nabywczą kapitału.

Dziś struktura własności skupia się w rękach nielicznych a ogromne masy społeczne cierpią często bolesny niedostatek.

Konkurencja zakorzeniona jest w ewolucjonizmie Darwina,  który doszedł do wniosku, że żywe organizmy bezustannie uwikłane są w „walkę o przetrwanie”. Dla Darwina zmaganie i przemoc są nie tylko częścią zwierzęcego (a tym samym i ludzkiego) życia, ale głównymi „siłami” sprawczymi ewolucyjnego postępu. Twierdził on, że w świecie zwierząt mają przeżyć tylko najsilniejsze i najbardziej przystosowane gatunki co oczywiście nie jest nieprawdą.

Już 50 lat przed Darwinem znany francuski biolog Jean-Baptiste de Lamarck  zaproponował znacznie mniej dramatyczną hipotezę mechanizmów ewolucyjnych. Teoria Lamarcka sugerowała, że ewolucja jest oparta na „pouczającej” kooperatywnej interakcji pomiędzy organizmami a ich środowiskiem, która pozwalała żywym istotom przetrwać i rozwijać się w dynamicznym świecie. Teoria Lamarcka niestety została uznana za herezję.

Również współcześnie żyjący Darwinowi Piotr Kropotkin udowodnił, że w świecie zwierząt dominuje współpraca a nie rywalizacja.

Nowoczesna biologia dowiodła ponad wszelką wątpliwość, że aby przeżyć, każda komórka musi wydatkować pewną ilość energii. Energia zaoszczędzona przez pojedyncze osobniki zamieszkujące w społeczności przyczynia się do zwiększenia szans na przetrwanie tej społeczności, jak i do polepszenia  jakości życia całej społeczności, a tym samym każdej pojedynczej komórki.

Prawdziwa spółdzielczość oddolna oparta jest właśnie na tym biegunie współpracy, pracy dla dobra wspólnego w harmonii ze środowiskiem zarówno społecznym jak i ekonomicznym. 

Jednak to dogmat teorii Darwina został zaadoptowany do współczesnej ekonomii i przyjęło się przekonanie, że rywalizacja jest cechą życia. Rywalizacja, konkurencja, oparta na indywidualizmie, chciwości, egoizmie i dominacji nad innymi jest cechą życia i wszyscy przyjmują to za oczywiste.

Spółdzielczość  v/s  spółki prawa handlowego:

Czym się różni spółdzielczość od spółek prawa handlowego?

W spółdzielczości obowiązuje zasada ta sama co w demokracji politycznej i społecznej: jedna osoba, jeden głos. A więc jest to również demokracja ekonomiczna.

Natomiast w spółkach prawa handlowego ten kto ma więcej pieniędzy, więcej udziałów ten ma więcej głosów. Czyli istota rzeczy spółek komercyjnych, spółek prawa handlowego jest w sprzeczności z demokracją jako taką i to ona dominuje nad demokracją polityczną.  Kto ma więcej pieniędzy w układzie własności ma więcej głosów. Ta sytuacja przekłada się również na politykę i kto ma więcej pieniędzy ten ma również i tu więcej głosów i wygrywa wybory. I to jest podstawowa sprzeczność w  teorii na której oparty jest kapitalizm.

Spółdzielczość natomiast w odróżnieniu od spółek kapitałowych jest taką formą własności zbiorowej w której niezależnie od ilości udziałów głos każdego członka ma taką samą wagę. Taka forma własności zbiorowej jest najbardziej trwała. W Polsce mamy obecnie ok. 300 spółdzielni, które mają 100 i więcej lat. I nie ma takiej drugiej sfery własności zbiorowej, która byłaby tak trwała jak właśnie spółdzielnie.

I to jest przyczyna dla której kapitał, a tym samym i kapitalizm nie lubi spółdzielczości.

Próby sprywatyzowania spółdzielni:

Po transformacji  już  na początku roku 1990 aby przygotować grunt dla tzw. swobodnego przepływu kapitału, uchwalona została tzw. spec-ustawa, która zlikwidowała wszystkie związki spółdzielcze i zabrała spółdzielniom ogromne bazy hurtowo magazynowe i pozostawiła spółdzielnie jako wolne podmioty na wolnym rynku.

To działanie miało na celu oczyszczenie przedpola do wejścia prywatnych hipermarketów, jak również przygotowywało spółdzielnie do przekształcenia je w spółki prawa handlowego na mocy ustawy. Handel przed transformacją był w dużej części skupiony w rękach spółdzielczych, a zachodni kapitał musiał pozyskać rynki zbytu dla swojego rozwoju.

Spółdzielcy zarówno społemowscy jak również gminne spółdzielnie na terenach wiejskich z trudem podnieśli się po tej pacyfikacji,  obronili jednak znaczną część swojego majątku i spora część handlu na dzień dzisiejszy skupiona jest jeszcze w rękach spółdzielni.

Po kilku latach spółdzielcze struktury zostały odtworzone, ale już tylko częściowo. Jednak spółdzielczość w miarę obronną ręką wyszła z tej opresji.

Tym niemniej rząd podejmował kolejne próby przekształcenia spółdzielni w spółki prawa handlowego poprzez tworzenie sprzecznego i niespójnego prawa, ale też gdy to nie skutkowało podjęte były dwie próby frontalnego zniszczenia spółdzielni:

1.  W 1999 roku kiedy siedmioma głosami projekt nie przeszedł i

2.  W 2011 roku kiedy jedenastoma głosami sprzeciwu nie nakazano przekształcenia spółdzielni w spółki prawa handlowego, czyli spółki kapitałowe z o.o. czy spółki akcyjne.

Te zakusy wciąż trwają ciągle majstruje się w  prawie spółdzielczym.  Modyfikacji ustawy o spółdzielczości było podobno już ok. 50, niektóre z nich zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny.

Jak można się domyślać  wielki kapitał nie odpuszcza, nadal chce pozyskać dla siebie rynki zbytu zajęte aktualnie przez spółdzielnie. Również dołączają się do tego interesy deweloperów bo spółdzielnie mieszkaniowe nierzadko dysponują jeszcze  ciekawymi terenami pod budowę.

Dzisiaj deweloperzy budują dużo drożej a jednocześnie powodują, że mieszkańcy zadłużają się w bankach płacąc bardzo wysokie odsetki. Szacuje się aktualnie, że spekulacja cenami nieruchomości jak również kredytowanie budownictwa i kupna nieruchomości pięciokrotnie a czasem nawet siedmiokrotnie zawyżyły ceny mieszkań w stosunku do tego co było przed transformacją.

Protest Towarzystwa Spółdzielców:

W związku z tą sytuacją i zakusami  przekształcenia spółdzielni w spółki prawa handlowego z mocy ustawy  Towarzystwo Spółdzielców wystosowało w tym roku protest do najważniejszych władz w Państwie od Prezydenta poczynając poprzez Marszałka Sejmu i Senatu, Premiera, Wicepremierów, członków Komisji Nadzwyczajnej ds. prawa spółdzielczego, a także Prezesów Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, Szefów Klubów Parlamentarnych w obronie spółdzielczości                                   i spółdzielców.

Towarzystwo Spółdzielców działające jako stowarzyszenie jest pewną ciągłością istnienia Towarzystwa Kooperatystów istniejącego ponad 100 lat temu i nawiązuje do chlubnych tradycji na których oparta była spółdzielczość oddolna. Powstało w 1993 roku kiedy nastąpił rozpad spółdzielczości (po wydaniu spec-ustawy z 1990 r.) aby pozbierać działaczy w formę stowarzyszenia, która umożliwiała bardziej zorganizowaną obronę spółdzielczości.

W proteście zawarto zarówno obraz dorobku spółdzielczości,  który jest powszechnie mało znany, jak również zawarto następujące postulaty:

Podstawowym postulatem jest skodyfikowanie prawa spółdzielczego, czyli wszystkie istniejące oddzielnie ustawy połączyć w jedno, gdzie jedna część będzie zawierać uregulowania prawne dotyczące całej spółdzielczości, a druga będzie specyfiką dla poszczególnych branż jako części szczegółowe.

Postulaty:

Postuluje się aby w kodeksie zawarte były następujące treści:

1. Kodeks nie powinien zastępować starych sprawdzonych rozwiązań rozwiązaniami niesprawdzonymi (takie praktyki są obecnie często stosowane i powodują chaos i zamieszanie)

2. Przywrócenie demokracji ekonomicznej opartej na podmiotowości obywatelskiej, gdzie jedna osoba oznacza jeden głos, zamiast wdrażanej podmiotowości opartej o parytet majątkowy, czyli tak jak w spółkach prawa handlowego i we wspólnotach mieszkaniowych

3. Usunięcie istniejących i projektowanych zapisów prawnych umożliwiających transformowanie majątku spółdzielców z rąk licznych w ręce nielicznych

4. Przywrócenie praw do decydowania przez członków o majątku spółdzielni zgodnie z zasadami demokracji. (w proponowanych zmianach było, że jeżeli tylko jedna osoba chce przejść ze spółdzielni do wspólnoty to wszyscy muszą się na to zgodzić)

5. Usunięcia zapisów prawnych uniemożliwiających powrót spółdzielczości do realizacji celów, które spowodowały powstanie spółdzielczości w XIX wieku jako formy obrony przed chciwością i drapieżnością ówczesnego kapitalizmu. Tak samo i dzisiaj musimy bronić swoich członków przed chciwością, bezwzględnością  i egoizmem osób, podmiotów i ludzi podporządkowanych agendom drapieżnego globalnego kapitalizmu. Obecnie w warunkach globalnego kapitalizmu to zadanie pozostaje niezmiennie aktualne

6. Przywrócenia spółdzielczości prawa do reprezentowania interesów członków spółdzielni wobec organów państwowych i samorządowych

7. Usunięcie ustawowych zakazów do korzystania z biernego prawa wyborczego pracowników członków spółdzielni

8. Usunięcie sprzeczności i niejednoznaczności w istniejącym i projektowanym prawie spółdzielczym i o spółdzielniach mieszkaniowych

9. Przywrócenie przestrzegania autonomii organom struktur spółdzielczym wobec instytucji  politycznych ,rządowych, samorządowych i pozarządowych

10. Wprowadzenie do ustawy zapisu obowiązku spółdzielczej lustracji,  co było fundamentem funkcjonowania ruchów spółdzielczych od początku ich istnienia

Na koniec poddano zarówno spółdzielcom jak i politykom do rozważenia następującą mądrość życiową:

„To co czynisz czyń roztropnie oglądając się na skutki za lat kilka lub kilkadziesiąt jeśli nie chcesz stać się bezdomnym lub wyjechać z kraju.”

Zakończenie:

Oczywiście dzisiaj jest więcej inicjatyw społecznych w obronie spółdzielczości, budzą się młodzi spółdzielcy w spółdzielniach mieszkaniowych, którzy zaczynają rozumieć czym różni się spółdzielcza własność mieszkania od własności indywidualnej.

Dzisiaj wychowuje się nas i utwierdza w przekonaniu, że na nic nie mamy wpływu. Nie mamy wpływu na ekonomię, nie mamy wpływu na system monetarny, zaakceptowaliśmy to przekonanie, a tymczasem ekonomia jest bardziej nauką społeczną niż ścisłą i to społeczeństwo powinno ją kształtować.

Może to właśnie przykład działalności spółdzielczej spowoduje. że takie pojęcie jak społeczna odpowiedzialność biznesu stanie się pojęciem rzeczywistym a nie tylko dogmatem współczesnej ekonomii i to zupełnie nieprawdziwym. Bo społeczna odpowiedzialność biznesu w gospodarce kapitalistycznej po prostu nie istnieje, liczą się tylko zyski.

Jak będzie? Myślę, że wszystko zależy od nas.

Politycy i korporacje nie zbudują dla nas lepszego świata i pomimo różnych obietnic realna poprawa na lepsze jest mało możliwa. Doświadczyliśmy już socjalizmu, doświadczamy  kapitalizmu i mamy teraz możliwość zbudowania lepszego świata tylko dzięki temu, że przestaniemy wspierać struktury, które nas wyzyskują i zaczniemy pracować dla siebie. Wierzę, że nasza Spółdzielnia NFD stworzyła ku temu sine podstawy.

Myślę też, że jako spółdzielcy powinniśmy być czujni,  bo o ile konstrukcja naszego projektu może być odporna na zakusy i apetyty wielkiego kapitału to równie ważny jest czynnik polityczny.  Pocieszające jest jednak to, że Spółdzielnie, które były oparte na prawdziwych zasadach, przetrwały nawet wojenne zawieruchy. Tak czy inaczej własność spółdzielcza jest najbardziej trwałą formą własności i powinniśmy jej pilnować, pielęgnować ją i strzec.

Żeby zakończyć ten artykuł optymistycznym akcentem przytoczę jeszcze  słowa  Charlsa Gide francuskiego ekonomisty, który powiedział:

  „Spółdzielnia jest biznesem, ale jeśli jest tylko biznesem, jest złym interesem”.  

To bardzo ciekawe stwierdzenie, które myślę, że mówi nam o tym, iż w dłuższej perspektywie patrzenie przez pryzmat interesu całej społeczności sprawdza się o wiele bardziej. Nowoczesna biologia udowodniła, że zdrowa komórka funkcjonująca w danym organizmie zbiorowym takim jak  organizm mrówek, czy pszczół (takim organizmem może być  również dana społeczność) w 90 – 98% realizuje interesy całego organizmu, a tylko w 2 – 10% interesy własne. Jeżeli te proporcje zostają zachwiane na rzecz interesów pojedynczej komórki cały organizm słabnie i choruje. W skrajnym przypadku, gdy te proporcje zostaną odwrócone, mamy do czynienia z rakiem, gdzie pasożyt niszczy organizm na którym żyje i w efekcie jeden i drugi zarówno żywiciel jak i pasożyt giną.

A więc po raz kolejny widzimy, że to współdziałanie i współpraca,  a nie rywalizacja i konkurencja jest podstawą przetrwania i ewolucyjnego rozwoju i to właśnie idee spółdzielczości zobrazowały o wiele wcześniej tę prawidłowość zanim współczesna biologia swoimi odkryciami to potwierdziła.

Styczeń 2015                                                                                                           

W artykule wykorzystano:

1./ Materiały ze str.int. Krajowej Rady Spółdzielczej:

http://www.krs.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=27&Itemid=283

2./ Wykład Prezesa Zarządu Towarzystwa Spółdzielców:

https://www.youtube.com/watch?v=I9o9u6sCV_g#t=26

 

 

 

„Lepiej zapalić świeczkę, niż przeklinać ciemność”(Konfucjusz) … czyli słów kilka o historii i potencjale spółdzielczości.
Renata Rejdych-Wyrwa, Nasza Spółdzielnia


 

 

 

Wielu osobom spółdzielnia kojarzy się z … mieszkaniową a nazwisko Stefczyk z reklamą, w której występuje aktor wcielający się w postać charyzmatycznego księdza-detektywa :-) Przez wiele lat „uśpienia” w naszym kraju formy działalności jaką reprezentuje Nasza Spółdzielczość Finansowa, fascynującą okazuje się podróż historyczna, która pokazuje jak bardzo możemy skorzystać na wspólnym budowaniu naszej przyszłości … bo robimy to praktycznie od zawsze … Kiedy to się wszystko zaczęło? W zasadzie już u zarania burzliwych dziejów homo sapiens uczyliśmy się działać razem by zwiększyć szanse na udane polowania, budowę szałasów, rozwój rolnictwa. Myślę, że osoby z pewnych roczników, do których się zaliczam (nie nazwę tego wiekiem średnim, gdyż ta granica magicznie się przesuwa - zdaniem ankietowanych w specjalnym sondażu Brytyjczyków ten czas zaczyna się dopiero koło „sześćdziesiątki” :-)) pamiętają film „Walka o Ogień”, w trakcie którego z zapartym tchem śledziliśmy wyprawę młodych wojowników zjednoczonych wspólnym celem odnalezienia tytułowego ognia. Dobrym przykładem współdziałania o typie pomocy wzajemnej w starożytności są m.in. zrzeszenia dzierżawców i rzemieślników w Egipcie, greckie stowarzyszenia rybaków, rzymskie kolegia cieśli, kowali, szewców, garncarzy. Z kolei w średniowieczu ludzie starli się powoływać do życia rozmaite organizacje samopomocy finansowej. Celem było nie tylko ratowanie się nawzajem w biedzie, ale i wspólna obrona przed lichwiarstwem. Spółdzielczość zrodziła się z dążeń uboższych warstw społeczeństwa do ograniczenia wyzysku głównie w dziedzinie handlu i kredytu. Nadal brzmi niezwykle aktualnie, prawda? Jednak za właściwy początek nowoczesnej spółdzielczości uważa się zorganizowanie w 1844 roku przez pracowników zakładów tekstylnych w Rochdale w Wielkiej Brytanii spółdzielni spożywców o nazwie Stowarzyszenie Sprawiedliwych Pionierów. Bodźcem do założenia spółdzielni była ogromna motywacja pracowników do poprawy swojego statusu życiowego. Wierzyli, że muszą posiadać własny sklep spożywczy (by odciąć swą zależność od sklepu zakładowego, w którym oferowane artykuły osiągały astronomiczne marże a ich jakość pozostawiała wiele do życzenia). W ten sposób 28 osób utworzyło Stowarzyszenie Sprawiedliwych Pionierów. Po ponad roku oszczędzania, w zimny grudniowy wieczór AD 1844 Ci odważni pionierzy otworzyli swój spółdzielczy sklep przy ulicy 31Toad Lane. Warto pokreślić, że stowarzyszenie z formalnego punktu widzenia nie było pierwszą grupą próbująca utworzyć spółdzielnię, ale to dopiero im udało się wprowadzić tę formę działalności na tory długotrwałego sukcesu. W jaki sposób to osiągnęli? W celu uniknięcia błędów popełnionych przez poprzedników i by pomóc potencjalnym następcom, opracowali listę zasad działania. Stanowiły one swoisty fenomen i świetne podwaliny współczesnych statutów spółdzielczych. Polska spółdzielczość-na tym polu mamy wiele rodzimych dokonań, życiorysy wymienionych poniżej osób śmiało mogłyby służyć za kanwę niejednej intrygującej powieści tudzież scenariusza filmowego. Za prekursora spółdzielczości w Polsce uznawany jest Stanisław Staszic, który w 1816 roku założył Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie w celu „udoskonalenia rolnictwa i przemysłu oraz wspólnego ratowania się w nieszczęściach” – jak pisał w ułożonym przez siebie statucie. Towarzystwo miało sprawować pieczę nie tylko nad rozwojem wspólnego majątku oraz poszczególnych gospodarstw indywidualnych, ale także miało czuwać nad edukacją i kulturą jego członków. Przed wyzwoleniem ruch spółdzielczy traktowano w poszczególnych zaborach jako główną formę pobudzania inicjatywy i rozwoju polskiej drobnej wytwórczości oraz jako ważny czynnik walki gospodarczej o zachowanie bytu narodowego. Na terenach zaboru pruskiego powstały różnorodne formy działalności spółdzielczej pod patronatem ks. Augustyna Szamarzewskiego czy ks. Piotra Wawrzyniaka oraz Mieczysława Łyskowskiego (sędzia, autor podręcznika zakładania spółdzielni) czy też Karola Marcinkowskiego (lekarz, filantrop - ubogich leczył bezpłatnie, często sam kupując im leki). Prekursorem polskiej idei spółdzielczości w zaborze rosyjskim był Edward Abramowski (ciekawostka – przyjaciel Stefana Żeromskiego, pierwowzór Szymona Gajowca w powieści „Przedwiośnie”). Natomiast na terenach zaboru austriackiego zaczęły powstawać kasy Stefczyka. W latach dwudziestych XX w. kasy Franciszka Stefczyka zaczęły rozprzestrzeniać się poza obszary Galicji, a w okresie międzywojennym należało do nich już półtora miliona ludzi. Nota bene, sam Stefczyk to dokonały przykład tego, że zarządzenie finansami może być prowadzone w sposób niezwykle etyczny. Ten nauczyciel i ekonomista był nie tylko spółdzielcą, ale także wielkim patriotą, żarliwym katolikiem, działaczem społecznym, pisarzem i wychowawcą. W grudniu 2011 r. Spółdzielczy Instytut Naukowy w Sopocie zainicjował działanie zmierzające do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego dr Stefczyka. Druga wojna światowa a następnie panujący u nas wiele lat ustrój przerwały ich rozwój, ale na szczęście spółdzielnie nawiązujące do cennych korzeni zaczęły się znów powoli odradzać po 1989 roku… „I have a dream … “ Sądzę, że gdy Martin Luther King wygłaszał swoje słynne przemówienie na schodach Mauzoleum Abrahama Lincolna, wielu ze słuchających ludzi zapewne nawet nie przypuszczało, że za kilkadziesiąt lat Prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie Afroamerykanin. Widzę pewną małą paralelę. Często spotykamy na swojej drodze sceptyków, którzy nie wierzą, że można uzyskać wolność finansową działając w sposób uczciwy, transparentny, prawy. Jestem przekonana, że wizja NFD i połączone z nią indywidualne marzenia/sny się spełnią – i to bardzo szybko – szczęśliwie każdy z nas potrzebuje tylko 10-15 lat przemyślanego inwestowania środków.